,,Niewiele do szczęścia potrzeba: trochę piasku, słońca, nieba… - Jan Izydor Sztaudynger

Trudno spotkać miejsce, które przypadnie do gustu każdemu. Jeśli w obliczu różnorodnych wymagań i upodobań jest to w ogóle możliwe, to z pewnością wybór padnie na nadbałtyckie okolice. Kąpiel wśród spokojnego szumu morza, ciepła plaża, smak wędzonej ryby, długie spacery – tu każdy znajdzie coś dla siebie. Zatem nic dziwnego, że uczestnicy tegorocznej Zielonej Szkoły wybrali się właśnie nad Bałtyk. Celem wycieczki stała się perła polskiego wybrzeża – Trójmiasto. Kiedy 26 maja pociąg z naszymi gimnazjalistami dotarł do Sopotu, pełni entuzjazmu, choć trochę zmęczeni uczniowie zakwaterowali się w urządzonym w młodzieżowym stylu hotelu. Aby nie marnować czasu, od razu rozpoczęto realizację programu wycieczki. W trakcie pobytu udało się odwiedzić najciekawsze miejsca Sopotu, Gdyni i Gdańska. Rzecz jasna najciekawsze dla gimnazjalistów, bo to oni byli najważniejsi na Zielonej Szkole. Będąc w Sopocie nie sposób pominąć słynnego molo. Co prawda próbując na nie dojść, nasi podróżnicy dotarli do Gdańska, ale dzięki nawigacji w telefonie niebawem znaleźli się we właściwym miejscu. Widok rozciągającego się aż po horyzont morza zapierał dech w piersiach. Oprócz plaży najczęściej odwiedzanym miejscem wycieczki był tzw. ,,monciak”, czyli główna ulica Sopotu, na której mieściły się liczne kawiarnie i sklepiki. W wolnym czasie można tam było spotkać dosłownie każdego uczestnika wyjazdu, który albo zamawiał coś na ząb, albo słuchał ulicznych muzyków, albo delektował się przepyszną pitną czekoladą. W tym niezwykle lubianym przez gimnazjalistów miejscu znajdowało się także kino, w którym podzieleni wedle uznania na 2 grupy obejrzeli filmy ,, Wiek Adaline” i ,,Mad Max”. Ciekawym miejscem okazała się także Gdynia. To właśnie tam jak zwykle kreatywni uczniowie rozwinęli swój własny biznes - publiczne śpiewanie i zbieranie pieniędzy do kubka po kawie. Zarobki: 2zł 12gr. Hmm, całkiem nieźle jak na początek, zważywszy, że datki pochodziły od tych, którzy ofiarowali je za … zaprzestanie koncertu. Po zasileniu budżetu nadszedł czas na zwiedzanie okrętu wojennego ,,Błyskawica” – niegdyś w służbie Polskiej Marynarki Wojennej, teraz muzeum czasów II wojny światowej. Więcej na temat polskiej floty i historii można było dowiedzieć się w Muzeum Marynarki Wojennej. Mundury żołnierzy z czterech stron świata, skafandry nurków, modele okrętów to tylko niektóre ze znajdujących się tam eksponatów. Największą atrakcją Gdyni gimnazjaliści zgodnie okrzyknęli oceanarium. Oprócz samego podziwiania egzotycznych okazów morskich stworzeń uczestnicy Zielonej Szkoły mogli dowiedzieć się czegoś na ich temat dzięki eGuide – czyli elektronicznemu systemowi oprowadzania gości. Pobyt w Gdyni zakończył się wizytą na Kamiennej Górze. Jak wiadomo, gimnazjaliści są zmęczeni tylko w szkole, dlatego sprawnie i szybko dotarli na jej szczyt, zwieńczenie parku im. Marii i Lecha Kaczyńskich. Niezapomnianym przeżyciem był również pobyt w Gdańsku. Po długim spacerze ulicami tej zabytkowej miejscowości uczniowie PG Pokój dotarli do Domu Uphagena, który obecnie pełni funkcję Muzeum Wnętrz Mieszczańskich. W tej osiemnastowiecznej kamienicy można było podziwiać wystrój wnętrza i umeblowanie mieszkania zamożnego kupca, który najwidoczniej nie szczędził pieniędzy na wyposażenie budynku, w którym zatrzymał się nieubłagany czas. Potem nastąpiło zwiedzanie miasta z przewodnikiem. Ten niezwykle miły człowiek zaprowadził podróżników do najciekawszych obiektów i opowiedział o każdym parę ciekawostek. Żaden z uczestników Zielonej Szkoły nie zapomni zapewne wspinaczki na wieżę słynnego Kościoła Mariackiego. Żeby wejść na tę ponad osiemdziesięciometrową budowlę należało pokonać aż… 409 stopni schodów. Nie damy rady? Oczywiście, że damy, nieważne, czy samemu czy na plecach kolegi. Co tam lęk wysokości… Panorama Gdańska podziwiana z góry, była warta każdego wysiłku. Na szczęście zejść było już o wiele łatwiej. Taką właśnie próbą własnych sił zakończył się dzień w tym malowniczym mieście. Ale to nie koniec atrakcji wycieczki. Do listy odwiedzonych miejsc uczestnicy zielonej szkoły postanowili dołączyć Hel. Nie tylko ze względu na malowniczą okolicę i wiejące tam wiatry. Nadrzędnym celem wizyty na Helu było odwiedzenie słynnego fokarium. Pokaz karmienia fok, które wykonywały sztuczki niczym cyrkowe zwierzęta rozbawił każdego bez wyjątku. Po czasie przeznaczonym na posiłek uczestnicy wycieczki wsiedli na statek, którym dopłynęli prosto do Sopotu. Ostatni dzień Zielonej Szkoły został poświęcony na rejs Motławą i wizytę na Westerplatte. Korzystając z okazji, że znaleźli się tak blisko tego historycznego miejsca, uczniowie postanowili zobaczyć znany pomnik upamiętniający żołnierzy zaciekle broniących polskiego pogranicza podczas Kampanii Wrześniowej 1939r. Wyryty w kamieniu cytat Jana Pawła II i napis ,,nigdy więcej wojny” na długo pozostaną w pamięci uczestników wycieczki, a w sercach wzbudzą szacunek do ojczyzny i własnego narodu. Popołudnie bezdyskusyjnie przeznaczono na ,,plażing” i ostatnie odwiedziny na ,,monciaku”. Gra w siatkówkę, zabawy taneczne, zwiedzanie latarni, kupowanie pamiątek to tylko niektóre z rzeczy, którymi tego dnia zajęła się młodzież. Wieczorem pozostało już tylko spakować się… Podczas dobrej zabawy czas szybko mija. Tak samo błyskawicznie minął czas Zielonej Szkoły. Ale gimnazjalistów czekała jeszcze jedna atrakcja. Jako pierwsi w naszej szkole mieli okazję na własnej skórze przetestować Pendolino. Ten luksusowy pociąg 1 czerwca w niecałe 3 godziny przewiózł ich z Warszawy do Opola, gdzie czekali na nich stęsknieni rodzice i rodzeństwo. Zielona Szkoła w 2015 roku była wspaniałym czasem, czasem pełnym radości, integracji i poznawania samych siebie. Wszyscy uczestnicy bez wątpienia za zawsze zachowają w swojej pamięci chwile spędzone w Trójmieście, bo to właśnie to miejsce idealnie pasuje do znanego powiedzenia: ,,Cudze chwalicie, swojego nie znacie”. Nie zapominajmy, że wycieczka nie odbyłaby się bez p. Łapszyńskiej i p. Leśnik, które zadbały o organizację i czuwały nad młodzieżą naszego gimnazjum. Dziękujemy, że zawsze miały na uwadze nasze potrzeby i starały się, aby wyjazd był dla nas jak najprzyjemniejszy.

Nina Bąkowska

Link do galerii: TUTAJ